piątek, 29 listopada 2013

Mwanza - Dar

I znowu pobudka o 5. Litości!!! Po godzinie 6 trzeba było się odprawić na samolot, wylatujący o 8. Również Fastjet. Dzisiaj było nawet widać Kilimanjaro. A potem to już same przygody: z niemożnością otwarcia drzwi - jak w samolocie taki i w busiku dojeżdżającym na lotnisko.Na szczęście skończyło się dobrze. I teraz czekam na kolejny check in. Tym razem do Dubaju. Kolejne 5 godzin! 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będziemy wdzięczni za Twój komentarz. Pamiętaj, że każdą myśl możesz wyrazić w sposób kulturalny, jeśli tylko tego zechcesz.