piątek, 5 lipca 2013

Zamieniła Ania szpilki na... sandałki

udane zakupy 
Parafrazując znane powiedzienie: Zamienił stryjek siekierkę na kijek... wychodzi mi: zamieniła Ania szpilki na sandałki...
Kolejny krok milowy zrobiony. I to dosłownie! Kto mnie zna, ten wie, że zawsze i prawie wszędzie tuptam w szpilkach. W Kiabakari raczej niepraktyczne! Więc dziś w moim planie był zakup sandałków. I tutaj pojawia się następny problem - rozmiar mojej stopy :) Ale jak to dobrze, że teraz sklepy mają różne wymiary! Skorzystałam z tego i stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch par odlotowych butów... 

4 komentarze:

  1. czasem dobrze sie dac komuś namówić na coś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sandałki? A co będzie, jak Cię skorpion dziabnie? Zdechnie biedactwo niechybnie! Gumofilce Hanuś, gumofilce to jedyna opcja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wokół mnie pełno skorpionów i wszystkie żyją :)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczni za Twój komentarz. Pamiętaj, że każdą myśl możesz wyrazić w sposób kulturalny, jeśli tylko tego zechcesz.